“Przez większość mojego zawodowego życia pracowałem jako górnik, pod ziemią. Była to praca bardzo niebezpieczna. Przeżyłem wiele momentów stresowych, ale jeden pamiętam szczególnie. Byłem odpowiedzialny za człowieka, który wykonywał ryzykowne zadanie. Codziennie modliłem się o ochronę swoją i tego mężczyzny. Zdarzył się jednak wypadek, co w kopalni często kończy się tragicznie. Pamiętam głośny wybuch i niesamowitą ciemność. Dzięki Bożej łasce wszystko jednak skończyło się dobrze” – Jan.